Reklama
  • Poniedziałek, 8 lutego 2016 (11:00)

    Moje życie straciło sens... Czy tylko mi się tak wydaje?

W małżeństwie wszystko układało się nam jak najlepiej – Joanna zaczęła opowiadać swoją historię. – Zdarzały się, oczywiście, lepsze i gorsze chwile, ale dawaliśmy radę. Dzieci dorosły, już pracują. I wtedy mąż przyznał mi się, że mnie zdradził. Był w delegacji, zdarzyło się, prosi mnie o wybaczenie...

Zdjęcie

/Mat. Redakcyjne
/Mat. Redakcyjne

– I jak się zachowałaś? – Byłam tak zszokowana, że nie chciałam go o nic pytać. Długo to trwało, ale w końcu uznałam, że najważniejsza jest nasza rodzina. Widziałam, że męża bardzo dużo kosztowało to wyznanie. – Czyżby coś się zmieniło?

– Minął rok i nagle... oświadczył mi, że się wyprowadza! Kiedy ochłonęłam, zaczęłam wypytywać, czy chodzi o tamtą kobietę. Nie powiedział. Wpadłam w depresję. Od trzech lat byłam sama.

Reklama

Myślałam, że już nic dobrego mnie w życiu nie spotka. I wtedy poznałam Pawła... Spodobaliśmy się sobie. On bardzo o mnie zabiega. A ja się tego boję. Wiem, że to głupie, ale nie potrafię się przełamać...

– Dlaczego sprowadzasz wszystko do momentu, który był końcem twojego małżeństwa? Chcesz budować swoją przyszłość na tym jednym złym doświadczeniu? – Ale wciąż mam przed oczami swoje nieudane małżeństwo. Koleżanka przekonuje mnie jednak, że tak nie można. Bo każdy człowiek jest inny.

– Ma rację, namawiając cię na przełamanie oporów. One płyną wyłącznie z emocji, a głównie z lęku przed bólem, którego doświadczamy w momencie rozstania czy porzucenia. Ale rozumując na chłodno, naprawdę nie ma się czego bać. Nic nie jest wieczne. Życie to ruch, zmiany, coraz to nowe sytuacje. Raz jesteśmy na wozie, a raz pod wozem. To normalne... – Czyli powinnam jednak spróbować?

– A wolisz niczego dobrego już nie doświadczyć, żyć w zamrożeniu? Zamknięcie się w skorupie odbierze sens twojemu istnieniu! To już nie będzie życie z całym bogactwem wrażeń, z jego ciemnymi i jasnymi stronami, wzlotami i upadkami...

Będzie to tylko wegetacja. Joanno, zaryzykuj i żyj! Daj szansę i sobie, i Pawłowi! Koleżanka ma rację: każdy człowiek jest inny, każdy związek jest inny. I warto dać się temu porwać!

Poradź się psychologa i czytelniczek

Ania (40 l.): Z moich obserwacji wynika, że nie należy bezgranicznie ufać nikomu, czasem nawet sobie. Jest przysłowie: ufaj, ale kontroluj. I to jest najlepsza zasada.

Dorota (45 l.): Mój pierwszy mąż pił i bił. Po rozwodzie zdecydowałam, że zostanę sama. Udawało się dziesięć lat. Potem spotkałam jego... Nie chciałam się wiązać, ale przysięgał, że nigdy mnie nie skrzywdzi.

Zdecydowałam się na związek po 4 latach znajomości. Po sześciu odkryłam, że mąż ma drugą twarz: flirtowanie, kochanki. Myślałam, że sobie stryczek na szyję założę... Drugi rozwód! Dziś jestem sama już trzy lata... Nie jest lekko, ale uczę się samotności...

Iza (50 l.): W tych chorych czasach kłótnie, rozstania, rozwody są na porządku dziennym. Aż ma się ochotę odlecieć na inną planetę.

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Joanna | "Joanna" | mi | pa | ma | Rota | za | rad | Życie | Życie | Tak | koło | min | Sens

Zobacz również

  • Po latach mąż przyznał się do zdrady

    Przeżyliśmy ze sobą 30 lat. Bywało różnie, ale ostatecznie zawsze potrafiliśmy się dogadać – zaczęła Joanna. – Nasze dzieci dorosły, przed dwoma laty córka zaszła w ciążę. Cieszyliśmy się, że... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.