Reklama
  • Wtorek, 9 sierpnia 2016 (13:00)

    Mąż wiecznie ma do mnie pretensje

Wyszłam za mąż z miłości, chociaż mój mąż uważał, że „złapałam” go na dziecko... Ale powodziło się nam nieźle, choć żyliśmy pod jednym dachem z teściami. Teściowa wtrącała mi się we wszystko. Mąż najczęściej brał jej stronę i zarzucał mi, że nie potrafię się dostosować. Potem wiele razy słyszałam, że coś stało się przeze mnie...

– Widzę, że od lat „wspaniale” wywiązujesz się ze spełniania roli tej złej kobiety... – Ale to jeszcze nie wszystko. Był zazdrosny, nawet o... męża swojej siostry. Ubzdurał sobie, że coś między nami było...

Teraz oni mają przyjechać do Polski ze Stanów, gdzie mieszkają od 15 lat. Zaprosili nas na spotkanie, które jest na drugim końcu Polski, bo tam mieszkali przed wyjazdem. Mąż zaczął mnie oskarżać, że chcę tam jechać ze względu na szwagra...

Reklama

– Fajnie, że twoja siostra i szwagier przyjeżdżają z wizytą. Bo wreszcie może nastąpić zmiana w waszym małżeńskim układzie, który teraz wygląda jak relacja więźnia i strażnika. Więzień nie zrobił nic złego, ale strażnik go zamknął za kratami. I nie tylko za winy już „popełnione”. Chce uniemożliwić dokonywanie kolejnych przestępstw – na przykład uwiedzenia szwagra... – To już nie wiem, co mam zrobić.

– Zdziwisz się, ale bardziej na współczucie zasługuje strażnik, a nie ofiara. Dlaczego? Bo więzień może robić wszystko: złościć się albo smucić, knuć ucieczkę albo przymilać do strażnika... A ten może tylko bardzo się bać, że ofiara zorientuje się, że kraty są z papieru!

– Jak to? – No tak! Dmuchniesz i kraty runą. Możesz w każdej chwili zrezygnować z dobrze ci znanej zabawy w strażnika i ofiarę. Jednak nikt ci nie zabroni dalej się w nią bawić. Myślę jednak, że ona już ci zbrzydła. Mąż nie ma żadnej mocy. Ale możesz pojechać na spotkanie z siostrą i szwagrem sama, a jeśli mąż będzie się opierał, po powrocie wrócić do roli „złej kobiety”...

– Chyba już tego nie chcę... – Twój mąż ma strasznie zaniżoną samoocenę. Ledwo, ledwo wierzy w siebie, więc ze wszystkich sił trwa w iluzji, że jest bez winy. Bo inaczej jego wyimaginowany świat rozsypałby się na kawałki.

Nie wiem, jakie są przyczyny jego słabości. Ale jeśli nie chce całego życia przeżyć w lęku, że ktoś ją odkryje, warto, by zaczął pracę nad sobą przy udziale psychologa. Tobie psycholog nie jest potrzebny. Musisz tylko zrozumieć, że jesteś wolnym człowiekiem. I powinnaś z tego korzystać.

Poradź się psychologa i czytelniczek

Asia (45 l.): Pamiętaj życie masz tylko jedno, a 40 lat to piękny wiek, żeby zacząć wszystko od nowa. Takiemu człowiekowi, jak twój mąż, potrzebna jest pomoc specjalisty. Ale z tego, co o nim piszesz, wątpię, żeby dał sobie pomóc.

Ewa (47 l.): Najprościej jest powiedzieć: „Uciekaj od tego człowieka”. Takie osoby jak ty ponoszą winę za rozwody i tragedie innych ludzi. Małżeństwo zawsze trzeba próbować ratować, naprawiać i reanimować, a nie uciekać...

Ola (50 l.): Cokolwiek byś nie zrobiła, i tak będzie źle. Kobieto, uciekaj od tego człowieka, jeśli nie chcesz skończyć w psychiatryku. Nawet wielka namiętność wypala się po latach, ale powinna zostać co najmniej przyjaźń i szacunek. A tego w twoim związku nie ma. Lepiej być samemu niż z byle kim.

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Mąż pracuje w innym mieście, do domu przyjeżdża na weekendy. Boję się, że z czasem zaczniemy się od siebie oddalać. Renata z Podkarpackiego więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.