Reklama
  • Poniedziałek, 12 września 2016 (08:00)

    Mąż jest na każde wezwanie byłej żony

To, że mężczyzna pomaga byłej partnerce w kłopotach, dobrze o nim świadczy. Ale nie może być na każde zawołanie

Zapowiada się miły, leniwy wieczór we dwoje. Obejrzycie film albo posłuchacie muzyki. Zalegacie na kanapie i w tym momencie rozbrzmiewa charakterystyczna melodyjka przypisana w komórce małżonka jego byłej.

Dostajesz gęsiej skórki, gdy ją słyszysz, a niestety słyszysz często, bo „eks” wciąż jest obecna w życiu twojego męża, a tym samym w twoim. Dziś jakby wyczuła, że macie chwilę wyłącznie dla siebie i natychmiast postanowiła wam ją zakłócić.

Reklama

– Co tym razem? – pytasz, gdy mąż kończy rozmowę i sięga po płaszcz. – Pralka przecieka. – To niech wezwie fachowca, a nie ciebie. – W niedzielę?

– Jak ja proszę, żebyś odmalował korytarz, to nie masz czasu, a jak ona dzwoni, pędzisz jak na skrzydłach – wybuchasz z żalem. I tak miły wieczór zamienia się w kłótnię...

Warto się wspólnie zastanowić, czemu twój mąż stawia się na każde zawołanie swojej byłej żony czy partnerki. Bo czuje się za nią odpowiedzialny? Bo nadal się przyjaźnią? Bo jest matką jego dzieci? Bo mu jej żal? Czy wreszcie – co może być niebagatelne – ma poczucie winy, gdyż porzucił ją dla ciebie.

Weź pod uwagę jeszcze jedną możliwość: twój małżonek może czuć się niedoceniany. Przywykłaś do tego, że masz mężczyznę w domu. Gdy czegoś nie zrobi dość szybko, złościsz się. A jak wreszcie zrobi, to krytykujesz. Bywa tak? A ona go chwali, okazuje wdzięczność za pomoc. Sprawia, że czuje się potrzebny, a wręcz niezbędny. To dopieszcza jego ego.

Spróbujcie się też zastanowić, co kieruje „tą pierwszą”? Nie widzi, że za bardzo ingeruje w wasze życie? Przywykła do pomocy byłego męża i nawet nie próbuje szukać jej gdzie indziej? A może zwyczajnie wykorzystuje jego dobre serce? Po diagnozie pora na leczenie. Opcji jest parę.

Po pierwsze: w przypadkach awarii domowych (u niej w domu) wzywajcie fachowców. Nawet za nich zapłaćcie, choć to jej krany się psują. Wyjdzie drożej, ale spokój waszego małżeństwa nie ma ceny.

Po drugie: schowaj dumę do kieszeni i odwiedzaj ją razem z mężem. Niech wie, że na każde wezwanie możecie się stawić we dwójkę.

Po trzecie: mąż musi zacząć jej odmawiać. Niech zachowa swoją pomoc na naprawdę ważne i nagłe kwestie. Jego była żona nie żyje w próżni, ma sąsiadów, rodzinę, jakichś innych znajomych czy przyjaciół. Pora nauczyć się radzić sobie bez niego.

Pamiętaj jednak, że jeżeli twój mąż ma z nią dzieci, związani będą już zawsze. Dlatego pójście na wojnę to błąd. Czy ci się to podoba, czy nie, tworzycie rodzinę. Więc spróbujcie we trójkę to wyjaśnić, ustawić, dograć. Dla dobra was wszystkich.

Nim zrobisz jej czy jemu awanturę, pomyśl, że i tak jesteś szczęściarą. Masz u boku mężczyznę, którego kochasz. Jesteście razem szczęśliwi. Niech ta świadomość daje ci siłę i rozwiewa niepokój.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Od 35 lat jesteśmy małżeństwem, ale od dawna nic nas nie łączy. Prawie ze sobą nie rozmawiamy. Chciałabym to zmienić, mieć obok kogoś, z kim można podyskutować. Mąż jednak najwyraźniej nie czuje... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.