Reklama
  • Piątek, 13 maja 2016 (13:05)

    Zdrada – czy to zawsze koniec związku?

Pobraliśmy się z miłości, zaraz po ukończeniu liceum – wyznała mi Martyna, moja dzisiejsza rozmówczyni. – W naszym związku różnie się układało. Miałam podejrzenie, że mąż mnie zdradził, gdy byłam w ciąży z drugim dzieckiem. Po 15 latach razem, przekonałam się, że bardzo się od siebie oddaliliśmy. Że nasze uczucie wygasło, a małżeństwo straciło sens...

– Nieprawda, że nie ma związku bez miłości. Przez stulecia żeniono się z powodów biznesowych, nie uczuciowych. Mimo to mnóstwo par żyło ze sobą długo i szczęśliwie. Nie było miłości, ale był wzajemny szacunek, uczciwość, gotowość do pomocy, które sprawiały, że związek był bezpieczny i szczęśliwy.

– Ale przecież miłość jest najważniejsza... – To jest akurat najmniej trwałe uczucie. Tak jak potrafi gwałtownie wybuchnąć, tak też szybko może zgasnąć. Dlatego związki oparte tylko na niej są najbardziej kruche. W twoim małżeństwie nie ma przede wszystkim tych innych elementów, które są bazą związku.

Reklama

– Ale to nie wszystko. Pół roku temu go zdradziłam. To był tylko ten jeden raz. Byłam na wakacjach u koleżanki, poznałam go, stało się... Nigdy się do tego nie przyznałam mężowi. Zresztą nawet nie wiem, czy by go to obeszło. W każdym razie zrozumiałam, że nasz związek nie ma przyszłości.

– Masz rację, ale nie dlatego, że przestaliście się kochać, tylko dlatego, że nie umieliście się zaprzyjaźnić. I jeszcze zanudzacie się wzajemnie. Czemu tak mówię? Bo widzę, że ta twoja nieszczęsna zdrada to żaden szał namiętności. To skok w bok, po to, by przerwać monotonię, żeby coś się działo. Ale ta zdrada ma jeden „plus”. Otworzyła ci oczy na to, czego chcesz, a czego nie.

– Zastanawiałam się, czy nie powinnam wystąpić o rozwód. Ale tego nie zrobiłam. Ze względu na dzieci. – Jeżeli dla dobra dzieci zamierzasz zostać, to spróbuj tę pustkę między wami wypełnić. Ale powinniście choć trochę wzajemnie się polubić, zwyczajnie „zakolegować”. Bo dziecko musi widzieć współdziałanie rodziców; być świadkiem ich rozmów o życiu, zarażać się od nich poczuciem humoru, uczyć rozwiązywania konfliktów...

– I będzie lepiej? – Nie wiem. Ale żeby znowu któremuś z was nie zechciało się wypełnić pustki skokiem w bok. Spróbuj zbudować lepszą relację między wami. Jeśli się uda, to super, a jeśli nie, to zawsze możecie się rozstać. Ale musicie być obydwoje pewni, że nie dało się uratować waszego związku choć bardzo się staraliście.

Psycholog Dorota Krzywicka znana z programu TVN „Rozmowy w toku” i czytelnicy „Chwili dla Ciebie” pomagają rozwiązywać problemy

List Martyny zamieściłam na portalu INTERIA.PL. Internautki dyskutowały o problemie. Niektóre z ich opinii zamieszczam poniżej.

Kasia (40 l.): Takie historie się zdarzają nawet w najlepszych związkach. Bo zdrada bierze się z deficytów. Wina zawsze leży po obu stronach. Ja raczej walczyłabym o małżeństwo.

Oliwia (35 l.): Nie rozwieść się tylko ze względu na dzieci? Największa głupota. Chyba że jest się na utrzymaniu męża, wtedy nie ma wyjścia...

W przeciwnym razie trwanie dla „dobra dzieci” w toksycznym, wyniszczającym związku jest nielogiczne. Czy to dobrze, żeby dzieci wychowywały się przy rodzicach wściekłych na siebie, nie okazujących sobie miłości?

Olga (53 l.): Kobieto, o co ci chodzi? Twoje małżeństwo jest bardzo dobre. Masz święty spokój, mąż nie jest zazdrosny, żyć nie umierać. Musicie wspólnie się postarać, żeby odbudować związek. Naczytałaś się romansideł o miłości, a życie to nie jest bajka.

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:zdrada | Zdrada | Nie | martyna | koniec | psycholog | TVN SA | sia\ | Rota | list | Olga | chili

Zobacz również

  • Rozstaliśmy się po 25 latach małżeństwa. Na początku byliśmy w sobie bardzo zakochani, a gdy pojawiły się dzieci, zaczęły się problemy życia codziennego – zaczęła Basia, moja dzisiejsza... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.