Reklama
  • Czwartek, 23 czerwca 2016 (13:00)

    Przez całe życie myślałam, że mąż mnie zdradza…

Jesteśmy małżeństwem od 30 lat, ale od 20 żyjemy obok siebie. Mój mąż był bardzo przystojnym mężczyzną i podobał się kobietom. Przyjaciółka informowała mnie o jego podbojach i zdradach. On zaprzeczał, ale nie wierzyłam mu. Byłam zdruzgotana i odsunęłam go od siebie. Niedawno przyjaciółka umarła, a przed śmiercią wyznała mi, że wszystko to wymyśliła, bo mój mąż bardzo jej się podobał i chciała nas rozdzielić. Nie wiem, co mam teraz zrobić. Przeprosić go? Zmarnowałam życie jemu i sobie… Czy nasz związek można jeszcze odbudować? Matylda (60) z Łodzi

Olga Markowska: Pani Matyldo, trudno odpowiedzieć na pytanie, czy po latach podejrzeń i niesłusznych oskarżeń można odbudować związek. Brak zaufania do męża, podejrzliwość podsycana przez oszczerstwa fałszywej przyjaciółki doprowadziły do osłabienia Waszych uczuć. Ufała Pani bardziej przyjaciółce niż mężowi. To na pewno musiało go boleć. Nie chciała Pani słuchać jego wyjaśnień, nie miał więc szansy oczyszczenia się z zarzutów.

Mimo to został z Panią. Warto więc spróbować poprawić atmosferę w Waszym związku. Przede wszystkim winna jest Pani mężowi wyjaśnienie i przeprosiny za bezpodstawne oskarżenia. Jeśli je przyjmie, będziecie musieli obydwoje popracować nad przywróceniem dawnej bliskości. Warto przypomnieć sobie, co Was kiedyś połączyło, co sprawiało radość, co lubiliście razem robić, gdzie bywać i… spróbować do tego wrócić. Wspólne spędzanie czasu pozwoli Wam na nowo się poznać i odbudować utracone zaufanie, które jest przecież fundamentem każdego udanego związku.

Reklama

Więcej na temat:Pani | Matylda | WAM | Olga | mąż | Życie | Życie

Zobacz również

  • Mąż odszedł do innej kobiety. Początkowo myślałam, że to jednorazowy wyskok, znaleźliśmy się w separacji, ale myślałam, że to się zmieni i on wróci. Strasznie to przeżyłam, bo wciąż go kochałam...... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.