Reklama
  • Piątek, 4 grudnia 2015 (13:00)

    Nie poradzę sobie sama... Czy to panika?

Mój mąż był kościelnym. Wychował się w rodzinie ojca-alkoholika. To obciąża dziecko na całe życie – rozpoczęła opowieść Ewa. – Niedawno naszego wieloletniego proboszcza zastąpił nowy, młody ksiądz. I wziął sobie innego kościelnego. – Niestety, takie mamy czasy... – Przez trzy miesiące mąż był bez pracy. Ja zarabiam niewiele. Dlatego gdy mój brat zaproponował, że weźmie go do pracy w ekipie budowlanej najpierw się ucieszyliśmy...

– I coś się zmieniło? – Potem zaczęłam się obawiać, czy to dobre rozwiązanie. Wiadomo, że budowlaniec kojarzy się jako ten, który za kołnierz nie wylewa. Zwłaszcza że ma to być praca na wyjazdach, po kilka-kilkanaście tygodni. Obawiam się, że mąż może dać się tam skusić i wypić... No i nie wiem, jak sobie sama poradzę. Mamy troje dzieci, dwoje jeszcze się uczy...

– Widzę, że boisz się dwóch rzeczy – alkoholu, który w twoim mniemaniu musi towarzyszyć budowlańcom, i spadającej na ciebie odpowiedzialności za opiekę nad dziećmi. Wydaje mi się, że nie wiesz, co bardziej cię przeraża. Zastanówmy się więc nad tym razem. – Właśnie, co mam zrobić?

Reklama

– O alkohol zapytaj brata, on najlepiej wie, jakie zwyczaje panują w jego ekipie. Jeśli dobrał sobie zespół, który szanuje swoją pracę, to nie będzie problemu. Gdy nie zaczynają dnia od piwa i nie kończą półlitrówką wódki, nie ma ryzyka dla twojego męża. Gdyby jednak ekipa twojego brata składała się z opojów, to nie ma po co pchać się w takie niepewne towarzystwo.

– A ta druga sprawa? – Twój lęk dotyczy tego, czy sobie sama poradzisz. A czemu miałoby ci się nie udać? Dzieci są w wieku szkolnym, a nie w kołysce, więc nie ma ryzyka, że nie zapanujesz nad sytuacją. To z czym miałabyś sobie nie poradzić? Z gotowaniem, dbaniem o dom? Przecież cały czas to robisz i dajesz radę...

– A może jednak powinnam namawiać męża, żeby poszukał pracy bliżej domu? – No jasne, że tak byłoby lepiej. Ale czy ją znajdziecie? Każda praca związana z wyjazdem to ryzyko dla całej rodziny, bo na wszystkich wymusza nowy styl funkcjonowania. Żadne z was nie wie dziś, czy będzie to wam odpowiadało.

To się okaże dopiero, gdy w nim zaczniecie się odnajdować. Nie ma się co straszyć na zapas. Warto spróbować, mając cały czas w pamięci zasadę, że gdyby sytuacja zaczęła się rozwijać w złym kierunku, to zawsze możecie ją jeszcze zmienić.

Poradź się psychologa i czytelniczek

Malwina (47 l.): Jak będzie chciał zacząć pić, to nieważne gdzie pracuje: na delegacji czy blisko domu. I tak zacznie. Wykonywany zawód też nie ma znaczenia. Wszystko zależy tylko od niego. Przecież na siłę nikt mu alkoholu wlewać do buzi nie będzie...

Anna (36 l.): Czasy się zmieniły i teraz żaden szanujący się właściciel firmy budowlanej nie pozwoli na gram wódki w pracy. Mój mąż zatrudnia 18 osób w budowlance. I każdy pracownik wie, że jak zostanie przyłapany po piwie czy kielichu, to z automatu jest zwolniony. W trybie natychmiastowym i nawet z budowy nie będzie odwieziony do domu.

Gosia (50 l.): Jeśli się kochacie i dobrze rozumiecie, powinniście spróbować. Z pracą jest trudno. Poza tym chyba jesteście wierzący, to też pomaga w wytrwałości...

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Nie | dzieci | Electronic Arts | gosia | panika | dziecko | Dziecko

Zobacz również

  • Z mężem bardzo oddalamy się od siebie. W moim życiu rok temu pojawił się Jan. Do niczego między nami nie doszło, ale wiem, że chciałby się ze mną związać. Co robić? Agata z Torunia więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.