Reklama
  • Poniedziałek, 11 lipca 2016 (08:00)

    Mąż wymaga, żebym mu w domu usługiwała

Nie sposób powiedzieć, że miałam złe życie, ale było sporo trudnych momentów – zaczęła swoją historię Agnieszka. – Wychowaliśmy troje dzieci, zarabiał na nas głównie mąż, który jest mechanikiem. Zdarzało się, że kiedy wypił, potrafił mnie uderzyć. Ale zawsze dawał pieniądze na dom i wydatki. Potem stracił pracę. Wtedy się podłamał, pił coraz więcej. I bił...

– No, nie wierzę. Troszczysz się o męża na każdej płaszczyźnie: zawsze ma ugotowane, wyprane, posprzątane... Służysz mu nawet za worek treningowy, gdy napada go ochota na rozładowanie złości. Naprawdę: żyć nie umierać!

– Tłumaczyłam sobie, że on tak robi z powodu stresu, no i przecież byliśmy rodziną. Chodziłam nawet do księdza. Powiedział, że to źle, ale muszę dźwigać swój krzyż...

Reklama

– Kto, oprócz męża, dobrze wychodzi na twojej potulności, wierności raz danemu słowu? Na cichym „dźwiganiu krzyża”, jak to raczył określić ksiądz (który pojęcia nie ma, o czym mówi!)? Na pewno nie służyło to nigdy twoim dzieciom, gdyż latami patrzyły na przemoc.

Nie służy też tobie, bo jesteś ofiarą tej przemocy. Gdzie jest w związku z tym sens twoich poświęceń? – Koleżanka mówi, że jestem głupia, bo daję się mu wykorzystywać. A nie jestem po to, żeby mu służyć. Że powinnam pomyśleć o sobie, znaleźć pracę, a męża zostawić.

– Może gdybyś powiedziała mu dawno temu: „Dość!”, postawiła warunek, że koniec picia i bicia, bo inaczej go zostawisz, mąż wziąłby to sobie do serca i zmienił swoje zachowanie. I nauczyłby się być lepszym człowiekiem. Może...

Na pewno wiemy natomiast, że sama możesz coś zmienić. I będzie to zmiana korzystna i dla ciebie, i dla męża, i dzieci. Przecież one, chociaż już samodzielne, wiedzą, że nadal jesteś poniewierana przez ich ojca. Myślisz, że to je nie martwi?

– No tak. Co mam więc zrobić?

– Podpowiedź koleżanki, żebyś znalazła sobie pracę i na nią przelała swój upór i wytrwałość, jest dobra. W pełni popieram ten pomysł. Bo chciałabym, żebyś się przekonała, że te cechy mogą być twoim motorem zmian, a nie – tak jak teraz – kulą u nogi. Nie musisz zmiany zaczynać od rozwodu. Wystarczy, że nie będziesz tkwić całymi dniami w domu, dbać tylko o męża i być całkowicie na jego łasce. Spróbuj tego innego życia!

Karolina (36 l.): Pije, bije, ale daje na dom. I nie jest ważne, że dzieci mają w domu piekło? A może by tak rozwód i wziąć się do pracy? Uwolnić siebie i dzieci od tyranii? Wolałabym sama sobie radzić, niż przeżywać takie piekło!

Ada (47 l.): Byłam w takiej samej sytuacji, do tego mama twierdziła, iż przysięgałam, mam dwoje dzieci i muszę cierpieć… Po 12 latach małżeństwa nagle zrodził się we mnie bunt i powiedziałam sobie, że nie będziemy znosić piekła. Rozstałam się z mężem. Najbardziej ucierpiały na tym toksycznym związki dzieci. Syn po kilku latach popełnił samobójstwo. Córka zeszła na złą drogę, lecz dzięki opatrzności bożej zrozumiała swój błąd i udało się jej wyjść z tego bagna...

Ola (40 l.): Masz wątpliwości, bo chcesz być w zgodzie z własnym sumieniem i przysięgą, którą złożyłaś? Jest rozwiązanie. To życie w orzeczonej separacji albo rozstanie bez rozwodu. Przecież nie ślubowałaś trwania jako ofiara w przemocy domowej. Żadne prawo, boskie ani ludzkie, tego nie przewiduje.

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Nie | mąż | pije | Agnieszka | ada | Ola | kto | MU | koło | wola | Dom | Dom | dom | Dom

Zobacz również

  • Mąż pracuje w innym mieście, do domu przyjeżdża na weekendy. Boję się, że z czasem zaczniemy się od siebie oddalać. Renata z Podkarpackiego więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.