Reklama
  • Czwartek, 14 kwietnia 2016 (08:05)

    Małżeństwo. Tego dnia straciłam wszystko, ale... coś zyskałam

Moje małżeństwo nie ułożyło się – rozpoczęła Mariola. – Rozwiedliśmy się po dziesięciu latach, nie mieliśmy dzieci. Przeprowadziłam się do innego miasta. Mie- szkała tam moja dawna koleżanka. Poznałam jej męża. W porównaniu z moim byłym wydawał mi się niemal aniołem. Ale oczywiście nie dałam po sobie poznać, że mi się podoba. Przecież był mężem mojej dobrej koleżanki...

– Jeśli tylko ci się podobał, to nie ma w tym nic złego. Przecież nie szło za tym prawienie komplementów i podpuszczanie przeciwko żonie? – Oczywiście, że nie. Ale po pewnym czasie w ich małżeństwie zaczęły się problemy. Wiem, że była dla niego niesprawiedliwa. Oskarżała, że nie ma smykałki do interesów, mało zarabia. A przecież przez wiele lat żyli z jego pensji...

– Ale chyba nie wtrącałaś się w ich sprawy? – Nie było mnie. Wyjechałam do pracy za granicę. Co jakiś czas przyjeżdżałam do domu, słyszałam, że u nich jest coraz gorzej. Aż w końcu ona wystąpiła o rozwód. Kiedy wróciłam do Polski na stałe, przypadkiem, naprawdę, spotkałam jej męża.

Reklama

Długo rozmawialiśmy. Pytał, czy możemy znowu się spotkać. Coś między nami zaiskrzyło. Moja koleżanka wściekła się, gdy o tym usłyszała...

– Nie ma twojej winy w tym, że ich małżeństwo nie przetrwało. Tak samo jak nie ma niczyjej winy, że teraz między tobą a nim coś zaiskrzyło. Pretensje koleżanki są więc nieuzasadnione, a zachowanie nieracjonalne. Wystąpiła o rozwód, a mimo to nie daje mężowi prawa do ułożenia sobie życia na nowo? Zachowuje się jak „pies ogrodnika".

– Oskarżyła mnie o zdradę, a przecież sama mówiła, że między nimi skończone... – Oczywiście, ma prawo czuć się zaskoczona, że to właśnie ty jesteś osobą, która zainteresowała się (z wzajemnością) jej mężem. Bo zwierzała ci się ze swoim małżeńskich problemów, a ty nie blokowałaś jej wynurzeń.

– Jak mam się zachować? – Powinnaś dać jej do zrozumienia, że nigdy nie działałaś na jej szkodę. Ale też nie ukrywaj, że będziesz zainteresowana jej mężem, gdy stanie się już wolnym człowiekiem.

– A jeśli nadal będzie uważała mnie za wroga?

– Zrób jeszcze raz rachunek sumienia. I jeśli uznasz, że w żaden sposób nie przyczyniłaś się do rozpadu tego małżeństwa, działaj tak, jak dyktuje ci serce...

Poradź się czytelniczek

Kasia (35 l.): Takich kobiet, jak Mariola, obawiać się trzeba najbardziej. Nie dopuszczać do męża czy partnera, bo zawsze to się tak skończy. Sama tego boleśnie doświadczyłam...

Grażka (43 l.): Twojej winy nie było. Małżeństwo samo się rozpadło. Ale przestańcie zwalać wszystko na kobiety! Sama w życiu spotkałam trzech żonatych facetów, którzy mnie ciągnęli do łóżka. Znałam ich żony. Pytałam, jak mogą być tak obłudni i dwulicowi... To było jak grochem o ścianę. Ostatni był tak bezczelny, że podchodził mnie, znając mojego męża!

Alicja (51 l.): Buduj swoje szczęście, a tamta frustratka niech się użala nad sobą... Miłość trzeba cenić i szanować, bo może się skończyć szybko, tak jak się zaczęła. Ale cóż, każda żona jest taka, że sama się nie stara, a potem płacze, że ją mąż zdradza...

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:Nie | Wiem | alicja | sia\ | Inna | Coś | Gra | Oskar | Oskar | Gra

Zobacz również

  • Mój mąż zachorował na raka. Na szczęście wykryto go szybko i teraz, po leczeniu, lekarze mówią, że jest dobrze. Wcześniej nasze życie nie było udane. Mąż popijał, nie interesował się domem i... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.